Kiedy wybrać grzejnik pokojowy, a kiedy grzejnik dekoracyjny

0
16
Rate this post

Większość osób podejmuje decyzję o grzejniku za późno. Ściany są już otynkowane, rury wyprowadzone w konkretnym miejscu, a płytki dawno przyklejone. Wtedy wybór sprowadza się do tego, co zmieści się w wolnej szczelinie i pasuje do istniejącego rozstawu przyłączy. Tymczasem grzejnik pokojowy warto zaplanować w tym samym momencie co układ mebli i punkty świetlne, bo to on wyznacza, którą część ściany trzeba zostawić pustą.

Kolejność, która oszczędza kłopotów

Najpierw ustala się, gdzie stanie łóżko, sofa albo szafa. Dopiero potem szuka się miejsca dla urządzenia grzewczego, a na końcu wybiera się jego formę i kolor. Przy takiej kolejności grzejnik dekoracyjny nie jest kompromisem doklejonym na końcu remontu, tylko elementem, który od początku ma zarezerwowaną przestrzeń. Ma to wymierne skutki: instalator wyprowadza rury dokładnie tam, gdzie trzeba, najczęściej w wersji dolnej środkowej o rozstawie 50 milimetrów, a na ścianie nie zostaje po niczym ślad do zamaskowania.

Jeśli remont obejmuje tylko jedno pomieszczenie i instalacja zostaje bez zmian, sytuacja wygląda inaczej. Punktem wyjścia jest wtedy istniejący rozstaw przyłączy oraz wysokość dostępna między parapetem a podłogą. Wąski model pionowy bywa w takim układzie jedyną sensowną odpowiedzią na ścianę, na której nie mieści się już klasyczny, szeroki panel.

Cztery przekonania, które warto zweryfikować

  • Model pionowy grzeje słabiej. Nieprawda, liczy się powierzchnia grzewcza i moc, a nie orientacja urządzenia.
  • Ciemny kolor zmniejsza wydajność. Różnica jest pomijalna, bo dominuje konwekcja, a nie promieniowanie.
  • Im większa moc, tym lepiej. Przewymiarowany grzejnik pracuje skokowo i utrudnia utrzymanie stałej temperatury.
  • Wystarczy przepisać parametry starego kaloryfera. Po ociepleniu budynku albo wymianie okien zapotrzebowanie potrafi spaść o jedną trzecią.

Co decyduje o codziennym komforcie

Orientacyjnie przyjmuje się około 100 W na metr kwadratowy w budynku dobrze ocieplonym i do 150 W w starszym, ale tę liczbę koryguje wysokość pomieszczenia oraz powierzchnia przeszkleń. Sam wynik obliczeń to jednak dopiero połowa sprawy. Odczucie ciepła bierze się nie z samego urządzenia, lecz z ruchu powietrza wokół niego. Zabudowa meblowa, długa zasłona przykrywająca cały front albo wnęka bez zapasu u góry potrafią zniweczyć efekt dobrze policzonej mocy. Podobnie działa powietrze uwięzione w górnej części grzejnika, dlatego raz na sezon warto sięgnąć po klucz odpowietrzający. Reszta to rutyna: przetarcie frontu miękką ściereczką i sprawdzenie, czy zawory nie zostały przypadkiem przykręcone na stałe.

Wybrany rozsądnie grzejnik pokojowy przestaje zwracać na siebie uwagę, bo po prostu działa. Grzejnik dekoracyjny idzie krok dalej i zamienia konieczność techniczną w element, na który patrzy się bez przykrości przez kolejne kilkanaście lat.